Ocena wątku:
  • 1 głosów - średnia: 5
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5

Ulubiony horror i dlaczego?

339
Ulubiony horror i dlaczego?
Z racji tego, że ostatnimi czasy dział Dyskusja, który jest w sumie jedynym odwiedzanym przeze mnie działem, troszkę stroni od, o dziwo, dyskusji, do których jest przeznaczony, chciałbym jedną zainicjować.

Napiszcie proszę jaki jest wasz ulubiony horror (gra, rzecz jasna) i krótko uargumentujcie swój wybór. A nuż ktoś, kto potem będzie szukał ciekawych horrorów, znajdzie tu coś dla siebie :-)

Najbardziej lubiane przeze mnie perełki (kolejność przypadkowa):
Nosferatu: Gniew Malachiego - Krótka, prosta, niezwykle klimatyczna. Moim zdaniem obowiązkowa pozycja dla fanów filmów takich jak "Nieustraszeni pogromcy wampirów" Polańskiego!
Silent Hills P.T. - Wprawdzie demo, niemniej wartościowe jak cholera. Definitywnie najbardziej realistycznie wyglądający horror, który do tego straszy nie banalnymi jump-scarami, ale niepokojącą atmosferą, która mąci graczowi w głowie na tyle, że nigdy nie wie, co go spotka, gdy przejdzie przez kolejne drzwi.
Call of Cthulhu: Mroczne Zakątki Świata - Prawdopodobnie najbardziej lubiana przeze mnie "growa" adaptacja uniwersów Lovecrafta. Ciekawa fabuła, urozmaicony gameplay i niebywale mroczne lokacje i postaci. Innsmouth i ucieczka przed miejscowymi z hotelu do dziś robi na mnie wrażenie!
Silent Hill 2 - Fabuła, fabuła, fabuła. Bez dwóch zdań smutny dramat jak cholera, ale niosący za sobą piękny świat okraszony znakomitym klimatem. Klasyk, cholera, więc po co się tu rozgadywać.
Cryostasis: Arktyczny Sen - Do dziś, nośnik jednej z, moim zdaniem, najbardziej przerażających i realistycznych scen z horrorach "growych", so to speak. Wygłodniałe psy, pożerający resztki załogi, na kuchennych stołach, na skutym lodem statku.
The Last of Us - Nadal nie wiem, czy można tę grę uznać za horror, ale z racji tego, że ma pojedyncze elementy tego gatunku, postanowiłem zamieścić ją na tej liście. Piękna fabuła, genialne aktorstwo (wersja angielska), cudowne detale lokacji i postaci oraz cholernie dobra rozgrywka. Post-apo pełną gębą, gdzie natura odbiera co swoje.
Outlast - Wszyscy znają. Choć gameplayowo dupy nie urywa, całkiem przyjemny zeń horror ;-)
Amnesia: A Machine for Pigs - Tego się nie spodziewaliście, co? Uważam, że ten horror byłby znacznie lepiej przyjęty, gdyby odjęto mu w nazwie "Amnesia", bo wtedy ludzie, zamiast oczekiwać tego, co lubili w podstawce (słusznie z resztą), zakochali by się w znakomitej fabule dramatu psychologicznego, okraszonego genialną muzyką i nadzwyczaj ciekawymi lokacjami.
Year Walk - Krótkie, ale nadzwyczaj klimatyczne "kliku klik" stworzone przez Szwedów. Nie wiem do końca co, ale coś mnie w tej grze wciągnęło. Może kwestia tego, że dopiero w połowie rozgrywki zdajemy sobie sprawę jak ciekawą fabułę odkrywamy z każdym kolejnym krokiem.
Daylight - Nie cierpię slendera. Jest nudny, powtarzalny, przewidywalny i banalny w systemie rozgrywki. Dlatego spodobał mi się Daylight. Jest ciekawy, ma cholernie intrygującą fabułę, rozmaite i pięknie zrobione lokacje, świetną grafikę, mega detale i drobne straszaki, detaliczną i interesującą rozgrywkę połączoną z rytualnymi zabiegami. Melikey.
Among the Sleep - Różowy słoń rządzi.
The Forest by się tu pojawił, ale do bycia growym "Zejściem" jeszcze mu trochę brakuje. Niemniej pokładam w nim nadzieje na przyszłość.
Clive Barker's Undying - Weź ten rewolwer i nim napieprzaj. Podobało mi się jak diabli. Prawdopodobnie przez sentyment do gier tak starych, że 90% tego forum ich nie zapamięta, ale kiedyś akcja w grach takich jak Turok, Doom, Blood, czy Hexen pozwalała na chwilowe odcięcie od codzienności. Undying wrzuciło mnie w ten sam sentymentalny wir, jednocześnie pozwalając na przeżycie ciekawej fabuły, z intrygującymi postaciami i szybkim gameplayem wzbogaconym o ciekawe uzbrojenie.
Blair Witch - Jak na razie ukończyłem jedynie woluminy 1 i 2, z których pierwszy bije drugi na głowę. Volume 1: Rustin Parr daje nam uzbrojenie, mroczny las, porządny voice acting, genialne oświetlenie (1999, dynamiczny cienie... wtedy ta gra i silnik "Nocturne" był przełomem technologicznym) i zagadki pokroju "musisz nastroić nagranie na magnetofonie tak by puścić je od tyłu, zwiększyć ton i odsłuchać mrocznego głosu, który przemawia w tle nagrania". Creepy as fuck.
Sanitarium - Gdyby dzieci kukurydzy i najlepsze przygodówki p'n'c lat 90-tych miały dziecko, tak by wyglądało.
Alan Wake - Stephen King simulator, ale jakże cholernie udany. Świetny acting, genialna muzyka, bardzo serialowo-twinpeaksowy-styl i piękne górskie lokacje. Ach, no tak. Jeden z niewielu horrorów, w których możemy pojeździć samochodem.
Rule of Rose - Dramat psychologiczny z elementami horroru tak niebagatelnymi, że przyprawią was o ból kiszek. To jedno z tych japońskich-to-be dziwactw, które mimo to są subtelne i tym samym kopią zachodnią kulturę po dupie mówiąc "tak się robi atmosferę w horrorze, nieuku".
Neverending Nightmares - Oprawa graficzna, mechanizm i atmosfera. Nie chce mi się rozpisywać, bo sam nie do końca wiem, co mnie w tej grze skradło. Ale skradło i nie chciało wypuszczać przez całą noc, więc przeszedłem ją w jednym sittingu.
Alien: Isolation - Jeżeli jesteś fanem 8. Pasażera Nostromo - zagraj w tę grę. Zakochasz się. Bywa, że sztucznie przedłuża rozgrywkę każąc ci biegać od jednego końca korytarza do drugiego, ale niech mnie szlag. Najporządniejszy horror science-fiction to date.
The Evil Within - Nadal mnie dziwi, jak rozmaite lokacje przedstawia ta gra, w porównaniu do tego, co widzieliśmy w zwiastunach. Mimo bezpłciowego głównego bohatera - cała gra jest miodna.
Clock Tower - SNES, 1995. Gimby nie znajo. A to jest horror sprzed 20 lat, który ma 11 zakończeń. Uczcie się twórcy horrorów.
White Night - Dla mnie, największe zaskoczenie roku. Świetna fabuła, GENIALNA muzyka, obłędny voice-acting, cholernie oryginalna i dobrze zrobiona oprawa graficzna, świetny klimat, wciągający jak dobry odkurzacz gameplay, wymagająca rozgrywka i ciekawe rozwiązania. Pozycja obowiązkowa dla każdego fana horroru.

Honorable mentions: Kholat, The Vanishing of Ethan Carter, Murdered: Soul Suspect, Dead Space (1,2), Deadlight, Dying Light, The Cat Lady.
0 +1

www
536
RE: Ulubiony horror i dlaczego?
Jako, że mój kanał jest głównie od darcia mordy przed horrorami, to chyba mogę się wypowiedzieć.
Więc moim ulubionym horrorem, w który grałem jest Alien: Isolation. Dlaczego? Oczywiście jestem fanem uniwersum Alien/Predator, więc automatycznie like za pomysł. Tak bardzo mi przypadła do gustu, że nie mogę się doczekać kolejnej części.
0 +1

www
32
RE: Ulubiony horror i dlaczego?
W sumie to rzadko grywam/grywałem w horrory, ale mam kilka ulubionych tytułów:

Alone in the Dark 1-3: Przygodówki z początku lat 90-tych z dość rewolucyjną jak na tamte czasy grafiką i świetnym lovercraftiańskim klimatem. Dziś wygląda to kiepsko, ale będąc wtedy grającym w to dzieciakiem, efekt był całkiem niezły.

Blood - oldschoolowa strzelanka na silniku Duke Nukem 3d - dość sporo czarnego humoru i kiczu, jednak zdarzały się dość niepokojące momenty

F.E.A.R - fajna strzelanka z bardzo efektywnie wykorzystanymi 'jump scare'ami'. Fabuła mało oryginalna, ale świetnie przekazana.

Dead Space - grałem tylko w jedynkę. Świetny nastrój osaczenia i nerwowości, chyba głównie dzięki świetnie zaprojektowanym lokacjom, efektywnym 'jump scare'om i świetnej oprawie dźwiękowej.

Amnesia - geniusz tego tytułu to chyba zrozumienie twórców że człowiek najbardziej boi się nieznanego i groźba napotkania "potwora" jest bardziej przerażająca niż po prostu pokazywanie go. Bardzo fajna mechanika gry która promuje właśnie unikanie niebezpieczeństwa.
0 +1
46
RE: Ulubiony horror i dlaczego?
Ja lubie wszystkie horrory - bo tak
0 +1

www
8
RE: Ulubiony horror i dlaczego?
Dead Space 2 - świetny klimat, grafika i przede wszystkim interesująca fabuła.
0 +1

100
RE: Ulubiony horror i dlaczego?
Za dużo choler Kaftannie drogi, zwolnij trochę '-'
Na tym forum niełatwo o większego konesera od ciebie w tej dziedzinie, wymieniłeś najlepsze/najpopularniejsze tytuły. Może Przemek zarzuciłby jeszcze jakimś survival horrorem z poprzedniej epoki, o której nikt nie słyszał, a sama sprzedała się w nakładzie 47 kopii na Virtual Boya. Jako ex oczywiście.
Straszyła najbardziej, naturalnie, Amnesia: Mroczny Obłęd. Perfekcyjna kompozycja audio z niepokojącymi doznaniami wizualnymi? Nah, raczej fakt, że to była moja pierwsza styczność z gatunkiem. Jakże obłędna :v
Gdyby zaś Anal Wake był horrorem, ceniłbym go najbardziej. Króla czuć na parę metrów, żeby nie przesadzić. Historia istny majstersztyk, ale gameplay - choć przyjemny - nie przysparzał ciarek na plecach w ogóle.
Atmosfera, tworząca niewidzialną powłokę wciąż narastającego niepokoju gdzieś pod skórą, czyli definicja Cichego Wzgórza Drugiego. Ta powłoka, tak niekomfortowa, swędzi okropnie. Drapanie nie pomaga, próbowałem :/ Wspominam bardziej melancholijnie, bo i takie to wzgórze było. Ciche, acz przygnębiające. Bez jakiegokolwiek jumpscare'a jako ujścia dla gromadzącego się napięcia.
No i hej, nic nowego nie wniosłem. Nic straconego jednak, SOMA się zbliża. Liczę na godnego następcę niekorowanego króla gatunku <3
0 +1
353
RE: Ulubiony horror i dlaczego?
No cóż, ja za bardzo w horrory grać nie lubię (zwyczajnie się boję :v) a poza tym serce by mi padło xD Ale w kilka tytułów zagrałem.

Dead Space - grałem tylko w pierwszą część, w inne może kiedyś zagram. Świetny klimat opuszczonej stacji kosmicznej, mrok i samotność doskwiera na każdym kroku, świetne dźwięki wprawiają serce w przyśpieszone bicie :D Ciekawa fabuła no i "alien jump scare'y" swoje robią.

Silent Hill - grałem w pierwszą i chyba drugą część daawno temu, więc ciężko mi coś o niej powiedzieć. Fajny survival horrorek z nawet ciekawą, dramaturgiczną (?) fabułą.

Resident Evil - praktycznie cała seria to majstersztyk, chociaż czwarta część trochę "ssie" :D Survival horror z zombie i mutantami to ciekawe połączenie.

Pewnie jeszcze jakieś tytuły by się znalazły ale to są te co mi utknęły w pamięci :)
0 +1

44
RE: Ulubiony horror i dlaczego?
Resident Evil REmake(Wii) - powód dość prozaiczny, jest to jedyny horror w jaki grałem, ale i gra sama z siebie jest bardzo dobra.
0 +1
548
RE: Ulubiony horror i dlaczego?
Dejmiv napisał(a):Może Przemek zarzuciłby jeszcze jakimś survival horrorem z poprzedniej epoki, o której nikt nie słyszał, a sama sprzedała się w nakładzie 47 kopii na Virtual Boya. Jako ex oczywiście.

Innsmouth no Yakata, grałem na Pyrkonie : D Takich naprawdę najlepszych IMO horrorów mógłbym wymienić aż 3, znowu takich co mi się po prostu bardzo podobały to lista byłaby tak długa, że nikt by jej nie przeczytał. Dlatego pozostańmy na standardowej trójcy dwójek, którą wątpię by cokolwiek kiedykolwiek przebiło - Silent Hill 2, Fatal Frame 2 i Forbidden Siren 2 : D Wszystkie trzy straszą jak i same w sobie są genialne, a Forbidden Siren 2 to chyba najbardziej rozbudowany i miodny survival horror jaki powstał (pod względem rozbudowania nie liczę np. System Shocka 2, bo to w głównej mierze cRPG).
1 +1

8
RE: Ulubiony horror i dlaczego?
Ja, dla odmiany, podam głównie przygodówkowe horrory, bo też w nie gram najczęściej. Będę się posiłkował fragmentami swoich wypowiedzi z innego forum.

Sanitarium - Zachwyciło mnie tu niemal wszystko - od niesamowitego klimatu, przez abstrakcję wylewającą się z każdego kolejnego poziomu, aż po perfekcyjnie prowadzoną narrację. Każdy rozdział ma tu z pozoru oddzielną fabułę (co sprawia wrażenie, jakby ktoś miotał nami po zupełnie różnych grach), a jednocześnie zgrabnie łączy się z pozostałymi, budując wątek główny. Tworzy to niesamowity efekt. Grając, jesteśmy niejednokrotnie zdezorientowani (podobnie zresztą jak bohater, którym kierujemy) i zastanawiamy się nad sensem tego, co widzimy na ekranie. A to, co widzimy jest nie tylko trudne do ogarnięcia, ale i silnie działające na psychikę. Po zakończeniu rozgrywki byłem emocjonalnie wyzuty, nie tylko układałem sobie w głowie wszystkie wydarzenia, ale jednocześnie je przeżywałem.
Podobała mi się głębia każdej postaci i każdego wydarzenia, tu nie było chwili wytchnienia dla roztrzęsionych emocji. I właśnie to jest dla mnie głównym atutem gry, przy większości współczesnych produkcji powtarza się schemat zagram-zapomnę, a o Sanitarium tak łatwo zapomnieć się nie da.

Black Mirror - Niby cała historia nie należy do najbardziej oryginalnych, ale wciąga i aż do samego końca nie przestaje intrygować. Klimat Black Mirror jest rzeczywiście niezwykły - tworzy go zarówno grafika (wygląd lokacji, oświetlenie, warunki atmosferyczne), jak i oszczędnie dawkowana muzyka, która doskonale podkreśla nastrój każdej sceny. Polubiłem bohaterów - nie tylko Samuela, ale i całą rodzinę Gordonów, kojarzącą mi się z klanem Vangerów z książki "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet" Stiega Larssona.

Penumbra: Przebudzenie - Niezwykle klimatyczna gra łącząca cechy przygodówki z survival horrorem. Podobała mi się podkreślająca mroczną atmosferę oprawa audiowizualna, walki mnie nie irytowały, a strach głównego bohatera często mi się udzielał. Przebudzenie rozpoczyna wątki, ale praktycznie żadnego z nich nie kończy, dobrze jest więc od razu po zakończeniu zabrać się za Czarną plagę.

Penumbra: Czarna plaga - Pod względem klimatu Czarna plaga dorównuje Przebudzeniu, natomiast fabularnie jest znacznie ciekawsza. Cała historia wreszcie zaczyna mieć sens, a zakończenie robi wrażenie.

The Walking Dead: Sezon 1 - Nawet mimo kilku dość oklepanych wątków pobocznych (drugi i czwarty rozdział) i dość prostej rozgrywki (ani elementy zręcznościowe, ani przygodowe nie są wielkim wyzwaniem) gra nieziemsko wciąga i pożera czas.
Wybory moralne (tak, wiem, że są one jedynie pozorne) są czymś, co pozostawia ślad w psychice jeszcze kilka dni po zakończeniu rozgrywki. Co najmniej kilkakrotnie zastanawiałem się co by było, gdybym podjął inną decyzję. Niestety, a może i stety, nie można cofnąć tego, co już się zrobiło. Jak w życiu.

Amnesia: Mroczny obłęd - Z powodu pewnych uproszczeń nie jest to aż tak dobra gra jak obie Penumbry, w dodatku, paradoksalnie, wpadanie w łapy potworów może ułatwić rozgrywkę, ale mimo to Amnesia to w dalszym ciągu niezwykle klimatyczny tytuł - pełen atmosfery zaszczucia i bezradności w walce z wrogimi siłami.

Scratches - Najmocniejszą stroną gry jest fabuła i dość swobodna możliwość jej interpretacji. Nic nie jest tu w stu procentach jasne, każdy może próbować ułożyć to sobie w głowie po swojemu. Frajdę sprawia też znajdowanie ukrytych odniesień do rzeczywistego świata.

The Lost Crown - Gra, która (podobnie zresztą jak Scratches) nie powala pod względem technicznym, ale ma jedną niewątpliwą zaletę - niezwykle bogate tło fabularne. Miasteczko Saxton ma swoją historię, którą poznajemy studiując księgi, notatki, odwiedzając muzeum czy wreszcie tocząc liczne dyskusje z nieco osobliwymi mieszkańcami (i nie tylko nimi). To z pewnością jedna z ciekawszych fabularnie gier o duchach. No i do tego interpretacja fabuły nie jest jasna i oczywista.
0 +1